piątek, 16 lipca 2010

Gazoport

Ciekawe, kto ma taką władzę, że może dyktować i mówić co ma robić rząd Polski. Ciekawe, kto ma takie wpływy, żeby mieć możliwość poproszenia Władimira Putina o interwencje we własnej sprawie. Ciekawe jest również to, jak ograniczony horyzont myślowy ma Minister Grad i Premier Donald, żeby szczerze cieszyć się na myśl o gazowej potędze Polski.

Ciekawe, o ile set razy będzie większy koszt budowy gazoportu w stosunku do budowy 80-ciu kilometrów rury ze Szczecina do Bernau.

niedziela, 13 czerwca 2010

Turniej o puchar Lubonia

Od jakiegoś czasu trwają rozgrywki w ramach turnieju piłki nożnej o puchar Lubonia. Gram w drużynie, która nazwa się NOWI. Nazwa drużyny wzięła się od ...no właśnie wzięła się od niczego, a jest efektem wzajemnego niezrozumienie naszego kapitana i organizatora podczas rozmowy telefonicznej. Mariusz co chwile wspominał o tym, że nie bardzo orientuje się w regulaminie, bo jesteśmy ...nowi. Powtarzał to tak często, że w końcu organizator nieświadomie wpisał nas na listę drużyn jako NOWI. Dodatkowo, Mariusz wpadł na genialny pomysł i zadeklarował się, że chcemy grać o 8-smej rano w soboty, za co cześć drużyny chciała go wysmarować miodem i porzucić nagiego w okolic pasieki.

Kolor koszulek dla naszej drużyny wybierała żona wyżej wspomnianego Mariusza. Wybrała błękitny, a raczej pościelowo-błękitny, przez co na boisku wyglądamy trochę jakbyśmy właśnie wstali z łóżek. Znajomi złośliwcy, komentują oczywiście ten stan rzeczy, twierdzą, że powinniśmy nazywać się ...FC Piżama.

Leją nas! I to leją tak niemiłosiernie, że nawet sędzia się uśmiecha przed meczem gdy nas widzi. W pierwszym meczu odnieśliśmy spektakularne zwycięstwo 4:3 przy czym przeciwników było tylko czterech. W kolejnym meczu strzelili nam 12-ście bramek, a my odpowiedzieliśmy czterema fartami. Było źle, zaczęliśmy grać w tygodniu i w kolejnym meczu przeszliśmy kilka razy na połowę przeciwnika. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 0:4, a mnie prawie trzeba było znosić z boiska. Podczas tego meczu chyba każdy z przeciwników mnie kopnął lub po mnie przebiegł. Gdy już nie mogłem prawie chodzić i mogłem zejść z boiska dopadły mnie te cholerne meszki, gryząc w każdą odsłoniętą cześć ciała.

Ostatni mecz w rundzie wiosennej przegraliśmy 0:10. Byli od nas o klasę lepsi i strzelali jak chcieli i ile chcieli. To naprawdę deprymujące, kiedy po kolejnej bramce przeciwnicy nie cieszą się ze strzelonej bramki, tylko rozmawiają o tym co będą robić popołudniu...

środa, 12 maja 2010

Ismaël Lô - Jammu Africa


Odebrałem dzisiaj tę długo poszukiwaną płytę. Przyszła z Shanghaiu po prawie trzech tygodniach i tłumaczeniach sprzedającego w stylu "because smoke about Europe..." (cokolwiek miał na myśli). To co mnie uderza w Ayubie Ogadzie i jego "Kothibiro" czy w "Moffou" Salif Keity to tęsknota, wyczekiwanie i podporządkowanie się czemuś wyższemu z czym nie można wygrać. Kapuściński w Hebanie pisał, że Czarni mają tę zdolność oczekiwania w bezruchu kilku godzin na odjazd czy przyjazd autobusu, przy czym patrząc im w oczy, dostrzec można było zamyślenie i oderwanie od obecnej sytuacji - jakby tęsknotę. Właśnie takie są wyżej wspomniane utwory i takie jest "Jammu Africa", "Tajabone" czy "Without Blame" genialnego Ismaël-a Lô

środa, 28 kwietnia 2010

Krzyk!