poniedziałek, 7 września 2009

Urlop


Był wtorek, grubo po północy. Zasypiałem ze słuchawkami na uszach, grzejąc się po ponad godzinie siedzenia i wpatrywania się w niebo nad Rusałką. Byłem spokojny i wyciszony. Każdy dźwięk wydobyty kiedyś spod dłoni Alexandre Desplata i utrwalony na ścieżce do Malowanego Welonu docierał do mojego umysłu najgłębiej jak tylko mógł, powodując przyjemne ciarki na plecach oraz przywołując miłe wspomnienia czasów, gdy pierwszy raz je usłyszałem. Mogłem sobie na to wszystko pozwolić, bo wiedziałem, że tej nocy nigdzie mi się nie spieszy, niczego nie muszę zrobić, żadnej ze spraw zawodowych nie muszę przemyśleć, bo już następnego dnia miałem pierwszy od wielu miesięcy dzień wolny - urlop :) (tak to się pisze?) I to cały dzień! Pięknie!

...

Jakby ktoś olbrzymowi golił brodę z dupy, żesz ja pierdolę! Kretyn goli trawnik golareczką na kiju, chyba do golenia.

To słowa Adasia Miałczyńskiego z filmu Dzień Świra, które idealnie wpasowują się w moją pierwszą myśl o ...7:45 rano w dniu mojego upragnionego dnia wolnego.

Całą wiosnę i całe lato pod moim oknem leniwie rosły sobie chwasty i trawa, a te grzmoty peruwiańskie musiały wziąć się za strzyżenie trawnika, akurat teraz!



Tym? Tą?


piątek, 28 sierpnia 2009

czwartek, 27 sierpnia 2009

Dziewicza Góra - nocą

Ta myśl, dręczyła mnie od kilku dni. Wiedziałem, że to w końcu zrobię. Po północy pojechałem na Dziewiczą Górę. Wjechałem rowerem na szczyt, postanowiłem zjechać. Przednie światła oświetlały tylko część trasy, a wertepy powodowały, że drogę postrzegało się w stroboskopowy sposób. Praktycznie nic nie widziałem, czułem tylko jak adrenalina uderza w skronie, powodując, że czas na każdą reakcję był akceptowalny. Prędkość z jaką zjeżdżałem oscylowała w okolicach 38km/h. Na końcu ścieżki jest sypki piasek, czułem jak grzęzną koła, jak tracę kontrolę nad rowerem. Przez moją głowę przebiegały te wszystkie ważne myśli, które dręczą mnie codziennie. Gdy na dole zsiadłem z roweru to nie mogłem ustać w miejscu. Wszytko było wyostrzone, serce biło z zawrotną prędkością. Cało moje ciało pulsowało. Nie wiem dlaczego to zrobiłem, nie potrafię wytłumaczyć tego braku emocji.

K.C.N.

Ostatnio na jednym z for, ktoś napisał posta:

"Co oznacza skrót K.C.N?"

Dodam tylko, że forum dotyczyło czegoś dziwnego i niezrozumiałego co powszechnie nazywane jest uczuciem między kobietą (element nieprzewidywalny) i mężczyzną (element przewidywalny)

Rozśmieszyły mnie odpowiedzi dekodujące skrót :)

Ci nadgorliwy, tłumaczyli to zapewne z rozmarzonymi oczyma, otoczenie blaskiem świec.


1. może:kocham Cię nieobliczalnie/kocham Cię nieodwołalnie.
~kleo dzisiaj, 19:04

2.
kiedy cie napotkam
~jakiesz szyfry dzisiaj, 19:29


3. Kocham Cie Nosku
~to ode mnie:) m...dzisiaj, 19:55

Jeden z postujących popłynął po całej rozciągłości i spłodził:

4. Kocham Cię Nadal/Nocą/Nieznośnie/Niezmiernie ...
... Niebiańsko/Naturalnie/Namacalnie/Nieobliczaln ie Namiętnie/Notorycznie/Nabożnie/Nadaremnie/ Niemądrze/Nagannie/Nadmiernie/Nowocześnie/ ...
nie/Nowocześnie/ ...

~nieostrożnie dzisiaj, 19:23

Ci obdarzeni poczuciem humoru zaproponowali to:


5. Koniunktury Czas Nadszedł ;))
~dobrze? dzisiaj, 18:57

Kto Cię Nielubi ?
~1prorok dzisiaj, 19:44


6. Kradzież części natłokowych
~Doda dzisiaj, 20:11

7. kopne cie niedlugo
~tyle znaczy dzisiaj, 19:44

No i mój faworyt, trudno mi przekleić bo ciągle się śmieje :)

8.
Komu Ciągnik Nawalił?

~1prorok dzisiaj, 20:23

piątek, 14 sierpnia 2009

Perseidy

Zawsze punktualne, czasem dziwne i niezwykłe, a stare baby na Podkarpaciu mówią nawet, że spełniają najskrytsze życzenia.



Perseida - ona. Prawda, że piękna?

środa, 29 lipca 2009

Popuszczanie


Wracałem z Tomkiem z pracy, rozmawialiśmy o pierdach związanych z nagłym hamowaniem. W pewnym momencie Tomek powiedział coś nieoczekiwanego :P

Tomek: "Zawsze jak patrzę we wsteczne lusterko to popuszczam."

?
[myśli]

Kasownik

Na siłownię, którą chodzę, przychodzą kolesie, którzy wyciskają kilkakrotnie więcej niż ważę. Najbardziej skrajnym przepadkiem jest kolega Kasownik. Gość nie ma zębów na przedzie (stąd ksywka) i waży tak na oko 200kg. Generalnie unikałem tych gości, aż do wczoraj. Robiłem sobie jakieś ćwiczenia. W pewnym momencie podszedł do mnie ów Kasownik i powiedział miłym głosem - "Widzimy, że przychodzisz tutaj od kilku miesięcy, ale źle ćwiczysz" Podeszli do mnie pozostali i zaczęli pokazywać co i jak. Jeden z nich, zaproponował tzn. "martwy ciąg", nałoży mi prawie 50kg na sztangę i poprosił, żebym wykonał ćwiczenie. Wcześniej kilka razy pokazał co i jak. Zrobiłem ćwiczenie dziesięć razy. Wtedy kark, równie miłym głosem powiedział "A teraz wypad do domu". Oburzyłem się, ze dlaczego, przecież dopiero przyszedłem. Kark powiedział, że jutro i tak nie będę mógł się podnieść. Miał rację, następnego dnia rano szedłem na czworakach do łazienki :)

Krasicki miał rację pisząc "Nie sądź nikogo po minie, Bo się w sądzeniu poszkapisz" ;)